Wyczerpująca odpowiedź na Pana pytania wymagałaby długiego wykładu, ale spróbuję napisać jednak parę zdań.

 

 

PC: W swoim artykule dla czasopisma ZNAK pisze Pan, że nie ma dwóch Ukrain i że ten mit to zwykła gra władzy. Czy w świetle zdarzeń, które nastąpiły później: siłowe zajęcie przez Rosję Krymu i agresja wojenna sił rosyjskich i separatystów w Donbasie, podtrzymuje Pan ten pogląd? Czy scenariusz podziału Ukrainy na dwa oddzielne państwa jest obecnie nieprawdopodobny?

 

AP: Jak najbardziej podtrzymuję ten mój pogląd. I Krym, i wojna na Donbasie zaczęli się dlatego, że była interwencja rosyjska. Bez niej to wyglądało by zupełnie inaczej. Oczywiście, teraz i Krym, i Donieck są na długo dla Ukrainy stracone, ale to nie znaczy, że mamy dwie Ukrainy, tylko, że część państwa jest pod okupacją (która może być bardzo trwała). Scenariusz podziału jest zupełnie nieprawdopodobny, jeżeli chodzi o sprawy wewnętrznie ukraińskie. Ale przemocą z zewnątrz można zrobić dużo rzeczy.

 

 

PC: Czy uważa Pan, że Ukraina musi pogodzić się trwale z utratą części swojego terytorium i czy sympatie ukraińskiego społeczeństwa,. w tym zamieszkujących Ukrainę Rosjan na trwale odwróciły się od Putina i od reprezentowanej przez niego Rosji?

 

AP: O terytoriach utraconych już napisałem. Z sympatiami to trudna sprawa. Po pierwsze, nie było tak, że rosyjskojęzyczni Ukraińcy byli wszyscy za Putinem (to on tak myślał). Po drugie, dla wielu, oczywiście, ta wojna zmieniła stosunek do Rosji. Ale Rosja w każdym razie pozostaje sąsiadem.

 

PC:  Czy uważa Pan, że Rosja przeliczyła się w swoich rachubach podejmując decyzję o agresji na Ukrainę? A jeśli tak, to dlaczego? Czy błędna jest koncepcja Putina i jego otoczenia, że Ukraińcy i Rosjanie to jeden naród?

 

AP: Tak, myślę, że się pomylili. Dlatego, że uważali, że mówiący po rosyjsku Ukraińcy są Rosjanami i będą wszyscy za Putinem stali. A koncepcja o ‚jednym narodzie’, oczywiście, że jest błędna. Trochę mnie dziwi, ze Pan na serio o tym pyta. Ukraina ma swój język, swoją historię, swoją cerkiew. Jest takim narodem, jak każdy inny. A nie częścią innego narodu.

 

 

PC: Czy ukraińskie społeczeństwo rzeczywiście pragnie większej integracji z Europą i czy uważa Pan, że jest to realne biorąc pod uwagę ukraińskie uwarunkowania ekonomiczne, szczególnie władze oligarchów? I czy rzeczywiście prezydent Poroszenko próbuje ukrócić wpływy oligarchów?

 

AP: Myślę, że społeczeństwo nie myśli w takich oto kategoriach: integracja z Europą etc. Na razie jest to opcja bezalternatywna. Istnienie pomiędzy EU i Rosją to stan permanentnej wojny. Zresztą, obawiam się, że to właśnie na nas czeka. Mówiłem wielokrotnie, że Ukraina nie ma szans na bycie w obecnym EU i NATO. Ale i EU, i NATO będą musieli się zmieniać. To już widać. A państwem neutralnym a la Finlandia Ukraina być nie potrafi. Z oligarchami to inna sprawa – myślę, że i Poroszenko, i inni szukają nowych reguł gry. To jest sprawa trwała, ale nie beznadziejna.

 

PC:  No i wreszcie, jakie są perspektywy stosunków ukraińsko-polskich? Czy jesteśmy skazani na ukraińską niepodległość i niezależność od Rosji za cenę akceptacji nacjonalizmu podbarwionego antypolonizmem i bezkrytycznej akceptacji tradycji UPA? I czy na Ukrainie istnieje społeczna świadomość zbrodni UPA na Wołyniu? Czy jest możliwe prawdziwe polsko-ukraińskie pojednanie, a może się już ono dokonało, a różnice między nami celowo eksponuje polityka rosyjska przy użyciu swej agentury?

 

AP: Myślę, że stosunki polsko-ukraińskie wcale nie są złe. I to ‚pojednanie’ idzie o wiele lepiej nezeli (niż?) pojednanie ukraińsko-rosyjskie. A historia UPA zupełnie nie jest taka ważna. Jest ważna, ale to nie kwestia kluczowa. Dużo pisałem o tym. I o Wołyniu też. Wkrótce w Pamięć.pl będzie znów mój na ten temat artykuł. Patriotyzm ukraiński wcale niekoniecznie musi być antypolski. To Putin chce, żebyśmy tak myśleli.

 

PC: A zatem dokąd idziesz (Quo vadis), Ukraino?

 

AP: Ukraina przeżywa teraz bardzo trudny okres. Wojna będzie trwała. Warto pamiętać, że mówimy o biednym społeczeństwie w sytuacji wojny. Sytuacja Polski w 1989 roku była nie do porównania. Przynajmniej, pod względem geopolitycznym. Ale Ukraina będzie. Tego jestem pewien. Będzie jako naród, jako kultura i jako państwo.