Szanowni Państwo!

 

W końcu zmienił się wiatr (historii). Komentatorzy tłumaczą to w

terminach socjologicznych i politycznych. Ja postrzegam tę zmianę w

kategoriach religijnych. Prezydent, ten rzekomy katolik, rozpoczął swą

kadencję od walki z krzyżem. Pan Bóg nie pozwala z siebie drwić.

Powołał więc dwóch mężów opatrznościowych: Andrzeja Dudę i Pawła

Kukiza, a ustępującemu prezydentowi odebrał rozum. Tylko tak mogę

zrozumieć, dlaczego drugi termin tury ustalił w dniu Zesłania Ducha

Świętego, a w kampanii łamał VIII przykazanie Dekalogu.

 

Byłem w sali BHP na spotkaniu z Andrzejem Dudą. Państwa tam nie było.

Zobaczyłem męża Bożego, który wie, którędy iść. Pomyślałem nawet, że

widzi tak głęboko, że siły zła mogą chcieć go zabić. Wie jednak, jak

się bronić. Nie bez powodu powtarza, że musimy być razem. Natomiast

Pawła Kukiza w ogóle nie znałem. Wysłuchałem więc 2-3 wywiady z nim w

Internecie. Byłem zdziwiony, rozmawiał, jak pomazaniec Boży, który

toruje ścieżkę większemu od siebie. Działają osobno lecz znakomicie

uzupełniają się. Obydwaj weszli do gry późno i obydwaj byli

lekceważeni. Siły zła nie zdążyły się zorientować, z kim mają do

czynienia.

 

Z jakichś względów Panu Bogu zależy na Polsce, podobnie jak świętemu

JP II. Myślę, że chce, by „Przyszłość miała na imię Polska”. Skończy

się więc wygaszanie Polski, a z nim wygaszanie nauki, przemysłu,

służby zdrowia, sił zbrojnych i wielu innych dziedzin.

 

Smutne jest to, że w przygniatającej masie opowiedzieli się Państwo za

dalszym trwaniem czasów saskich. Tamę temu położył pogardzany lud

pracujący (małych) miast i wsi oraz młodzi wykształceni z dużych

miast. W tych pierwszych wlał ducha prezydent-elekt, który objechał

CAŁY kraj, a w tych drugich – Jan Chrzciciel. Oby nie ścięto mu głowy.

Herodiad nie brakuje, a Herod wielokrotnie powtarzał, a raczej

krzyczał, że zrobi WSZYSTKO, by czasy saskie trwały dalej. Czy

pomożecie mu?

 

Z poważaniem

Maciej Pawłowski